Cisza i miodowe ciasteczka. Cz. II

Prezentuję Państwu kolejny fragment książki „Silence and Honey Cakes. The wisdom of the Desert”, autorstwa Rowana Williamsa.  Książka nie została przetłumaczona na język polski, dlatego też postanowiłam podjąć się tłumaczenia fragmentów. Może krok po kroku uda się przetłumaczyć całość. Na razie fragment drugi. Dobrej lektury. Link do pierwszej części znajdziecie tutaj.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że ruch monastyczny polegał na unikaniu kompromisów, jakie niosła ze sobą obecność innych ludzi. Później przyjrzymy się bardzo powszechnemu językowi, który spotykamy w pismach pustyni, który opisuje „ucieczkę” przed innymi ludźmi, i impulsowi monastycznemu, który miał wiele wspólnego z obawami odczuwanymi przez coraz większą liczbę chrześcijan, że ówczesny kościół staje się skorumpowany i zsekularyzowany. Pierwsi mnisi i mniszki przenieśli się do wspólnot na pustyni, ponieważ nie byli przekonani, że kościół w swoich „zwykłych” przejawach z jakąkolwiek jasnością pokazuje, o co ma tak naprawdę chodzić temu kościołowi; chcieli dowiedzieć się, czym naprawdę jest kościół, co jest innym sposobem na powiedzenie, że chcieli dowiedzieć się, czym naprawdę jest ludzkość, kiedy jest w kontakcie z Bogiem przez Jezusa Chrystusa.

To, co znajdujemy w literaturze związanej z wczesnymi pokoleniami ascetów pustynnych, to ich relacjonowanie z „laboratorium Ducha” nie tylko o tym, jak należy doświadczać modlitwy, ale też o tym, jak należy rozumieć ludzkość – życie, śmierć i bliźniego. Wyrażenie to wywodzi się z powiedzenia Antoniego Wielkiego, najwcześniejszego i najbardziej wpływowego spośród chrześcijańskich nauczycieli monastycznych:

Nasze życie i nasza śmierć przeżywana jest z naszym bliźnim. Jeśli zdobędziemy naszego brata, zdobędziemy Boga. Jeśli sprawimy, że nasz brat się potknie, zgrzeszyliśmy przeciwko Chrystusowi.

Antonii Wielki

Możemy to porównać z materiałem z późniejszego pokolenia, który przychodzi do nas pod imieniem Abby Mojżesza – to postać, którą spotkamy ponownie. Był jedną z najbardziej kolorowych osobowości wczesnego świata monastycznego, nieprzeciętnego kalibru postacią, której nauczanie, a czasem nieco anarchistyczny przykład pojawiają się w wielu opowieściach.

To nawrócony etiopski rozbójnik (zarówno fizycznie, jak i w inny sposób wyrastający ponad przeciętność), jego miejsce pochówku jest nadal pokazywane odwiedzającym w pobliżu klasztoru Baramous na pustyni na zachód od Kairu – co jest jednym z oznak niezwykłej ciągłości, której można doświadczyć w takich miejscach. Abba Mojżeszowi przypisuje się serię zwięzłych, podobnych do przysłów powiedzeń o życiu monastycznym, które zostały napisane dla innego wielkiego nauczyciela, Abby Pojmena. Jedno z tych powiedzeń wydaje się przechwytywać język Antoniego, ale nadaje mu kierunek, który na pierwszy rzut oka jest bardzo zagadkowy. Powiedział abba Mojżesz:

„Mnich musi umrzeć swemu bliźniemu i w ogóle go nigdy nie osądzać w żaden sposób.”

Abba Mojżesz

Jeśli nasze życie i nasza śmierć przeżywane są z bliźnim, to wyjaśnia to coś z tego, co nasza „śmierć” może oznaczać dla bliźniego: jest to wyrzeczenie się władzy sądu nad kimś innym – zadanie na tyle trudne, że zasługuje na opisanie jako śmierć. Podstawa tego jest rozwinięta w innej z wypowiedzi abby Mojżesza.

W odpowiedzi na pytanie brata, który chce wiedzieć, co to znaczy „myśleć w swoim sercu, że jesteś grzesznikiem”, co jest zdefiniowane jako kolejny z podstawowych elementów życia monastycznego, abba Mojżesz mówi:

„Jeśli jesteś zajęty swoimi własnymi błędami, nie masz czasu, aby zobaczyć te, które należą do twojego bliźniego”.

Abba Mojżesz

Zaczynamy tu dostrzegać skupisko idei generowanych przez pozornie proste słowa abby Antoniego. Życie w chrześcijański sposób z bliźnim, tak aby bliźni był „zwyciężony”- czyli nawrócony, doprowadzony do zbawczej relacji z Jezusem Chrystusem – wiąże się z moją „śmiercią”. Muszę umrzeć dla siebie samego, dla siebie samego, rozumianego jako  posiadacza cnót i darów, uprawnionego do wypowiadania się o duchowej kondycji bliźniego. Moja własna świadomość mojej porażki i słabości jest niezbędna do przekazania ewangelii bliźniemu. Kontaktuję bliźniego z Bogiem przez szczególny rodzaj oderwania się od niego. I, jak twierdzą pisarze pustyni, jest to absolutnie podstawowe dla naszego wzrostu w życiu łaski. Oto powiedzenie abby Jana Karła: 

Nie buduje się domu, zaczynając od dachu i budując w dół. Zaczynasz od fundamentów. Powiedzieli: „Co to znaczy?” Powiedział: „Podstawą jest nasz bliźni, którego musimy pozyskać. Bliźni to miejsce, od którego zaczynamy. Każde przykazanie Chrystusa zależy od tego.”

Abba Jan Karzeł

Williams, Rowan. Silence and Honey Cakes (s. 24-25). Lion Hudson. Wersja Kindle. 

Podobało Ci się tłumaczenie? Kup mi kawę 😉

Tłumaczeniu niewątpliwie sporo dolega, ale publikuję je ponieważ jestem przekonana, że treści zawarte w tekście są znacznie ważniejsze, niż nieporadny czasem język tłumaczenia .

Dziękuję za każde wsparcie!

Kup kawę i wspieraj Dobre Treści

Wybierz kwotę

10,00 PLN
50,00 PLN
100,00 PLN

lub wprowadź dowolną kwotę

PLN

You’re simply the Best 😉

Kup jedną kawę lub więcej

Rowan Williams. W latach 2003-2012 był arcybiskupem Canterbury, prymasem całej Anglii, lordem duchownym w Izbie Lordów oraz zwierzchnikiem światowej Wspólnoty Anglikańskiej; od stycznia 2013 r. par dożywotni. Jest żonaty, ma dwoje dzieci. W 2018 roku nakładem Wydawnictwa W drodze ukazała się książka autorstwa R. Williamsa  Wiara na areopagu (Faith in the Public Square).

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: