Cisza i miodowe ciasteczka. Część I

Jedną z rzeczy, która bardzo wyraźnie wynika z każdej lektury wielkich pisarzy monastycznych z IV i V wieku, jest niemożność myślenia o kontemplacji lub medytacji lub „życiu duchowym” w odizolowaniu od życia w Ciele Chrystusa, życia w konkretnej wspólnocie.

Adwent z Abbą. Odc 1

Wiele można by powiedzieć o ascezie. Ograniczmy się jednak do jednego zdania. Asceza nie jest dla wszystkich. Podobnie jak surowa asceza nie sprzyja życiu duchowemu jeśli nasze życie duchowe nie jest gotowe do ascezy. Ale któż z nas nie marzył o wieńcu zwycięstwa? Któż z nas nie śnił o miejscu na podium, o tytule świętego, …

Chłopaki nie płaczą, chłopaki kochają.

Chłopaki nie płaczą. Nie płaczą na ulicy. Na ulicy kradną albo biją. Albo co tam jeszcze. Czasem pracują po kilkanaście godzin, czasem nie pracują w ogóle. Chłopaki są agresywne, szczególnie o trzeciej nad ranem. Wtedy chodzą po pięciu albo dwudziestu i straszą. Nie, nie płaczą. To nie jest obrazek sobotniej nocy na wiejskiej drodze. To …

Filip Neri. Nie tylko uśmiechnięty święty.

W naszej świadomości św. Filip Neri funkcjonuje najczęściej jako święty "od radości".  Zrozumiałe jest, że to określenie jest z  konieczności uproszczeniem. Warto pamiętać te momenty w życiu świętego, w których tej ludzkiej radości mu brakowało. To właśnie może być dla nas źródłem nadziei. To, że ten "radosny święty" sam wielokrotnie musiał przejść swoje momenty ciemności. …

Abba Motylion i…co to jest miłość.

-Liczy się nie tyle ścisłość, z jaką przestrzegamy reguły, ale miłość z jaką jej przestrzegamy. Papillon? Notujesz? -Ściśle biorąc- nie. -? -Notuję w głowie, nie w zeszycie.  -Ufam, że będziesz zawsze mógł zajrzeć do swojej głowy. Dalej. Słuchaj. Klasztor może nawet bardzo przestrzegać reguły, a jednak mieć mało życia wewnętrznego, jeśli obserwancja oparta jest na niedoskonałych …

Abba Motylion i…łąka hermanicka.

-Abba...kto to jest ten ojciec z ręką na temblaku? - Papillon uważnie lustrował dominikanina. -To ojciec Dawid. Przedobrzył z jazdą na rolkach... - spokojnie wyjaśnił abba. -Na rolkach?! Ojciec na rolkach?! Abba.... -W zdrowym ciele, zdrowy duch, dziecko. Teraz może bardziej zdrowszy duch niż ciało, ale ciału się zachciało...no i..sam widzisz. Ale zobacz, świetnie sobie …

Abba Motylion i….tajemnica Triduum Sacrum.

  -Motyla noga! -mruczał do siebie podirytowany Abba Motylion. Powodem irytacji abby były jednak nie motyle, ale króliczki. Króliczki przebrane były w kostiumy różnej maści. A to przeciekał dach pustelni, a to brat bez zasięgnięcia rady starca pozamawiał liny na koszyki ( a nie było za nie jak zapłacić), a to dawny znajomy podesłał mu …

Abba Motylion i….oczekiwanie na owoce.

Abba Motylion od kilku dni planował ekstradycje. I to wielokrotną. Nie była to jednak sprawa polityczna. Nie bacząc na złą pogodę i nienajlepszy wzrok starzec z mozołem umieszczał szmaty nasączone naftą w tunelach nielegalnych imigrantów. Imigranci robili podkopy, chowali się, uciekali. Starzec tunele zatykał. I tak dzień po dniu. Mimo żmudnej pracy na twarzy starca malowało się zadowolenie. …

Abba Motylion i…. do czego ci dziękczynienie.

Do niczego! Nie wytrzymam już. Wszystko odwrotnie niż miało być! No, prawie odwrotnie. Ale jednak.... Papillon mamrotał już drugi tydzień z rzędu. Reszta uczniów obchodziła jego pustelnię zgrabnym łukiem, co wymagało sporego wysiłku. Pustelnia Papillona stała w sąsiedztwie pustelni abby Motyliona a do tej drugiej zmierzały pochody złaknionych towarzystwa świętego starca uczniów. Uczniowie Motyliona nie grzeszyli …

Abba Motylion i ….popielcowe kryzysy.

Pustelnie rozrzucone na niewielkim skrawku nieurodzajnej ziemi, jak rodzynki w chałce. Ale pustelnie to nie rodzynki. Nie były słodkie. Nad ziemią, którą udeptywały sandały gromadziły się chmury. Coraz więcej chmur. Halny. W powietrzu latały koszyki, dzbanki, gofrownice. Motyle nie mogły latać. Te, które przetrwały pierwsze uderzenie wiatru schowały się we framudze między spiżarnią a refektarzem. …

Abba Motylion i…wielkie nadzieje.

Po ostatniej monastycznej wersji Sturm und Drang Periode kurz na dróżkach między pustelniami osiadł. Jak w klasycznej scenie z westernu, kiedy bandytów już albo jeszcze nie ma, dla tubylców jest zbyt gorąco żeby się kłócić a szeryf wreszcie ma okazję schować strzelbę i wyciągnąć nogi na taborecie na ganku. I pić herbatę. Tak właśnie zrobił abba Motylion …