Modlitwa w duchu osobistej wolności

ocean under crepuscular clouds

Tradycyjnie w klasztorze poświęca się jej przynajmniej pół godziny dziennie. Jeśli jednak ktoś dopiero rozpoczyna praktykę regularnej modlitwy osobistej, może zacząć od krótszych odcinków czasu (10–15 minut), wydłużając je w miarę możliwości. Bardzo ważne jest przy tym – podobnie jak w odniesieniu do lectio divina – by czas na modlitwę umieścić na stałe w planie dnia i nie skracać go bez bardzo ważnej przyczyny.

Pierwsze przykazanie Boże

white clouds

I trzeba też zwrócić uwagę na niewinne na pozór lekceważenie tego Przykazania – zasięganie porady wróżki, wywoływanie duchów, wiara w zabobony, horoskopy i tym podobne… Księża, którzy mają od biskupa władzę wypędzania Szatana z duszy człowieka, ze zgrozą opowiadają jak to często niewinne na pozór zabawy „w duchy” powodują potem straszne skutki w postaci różnorakiego opętania.

Z mądrości Ojców Pustyni o pokusie i grzechu

woman showing apple and bitten doughnut

Abba Matoes powiedział: „Szatan nie wie, jakiej namiętności ulegnie dusza. Sieje więc swój kąkol (por. Mt 13,39), nie wiedząc czy zbierze. Zasiewa więc ziarna nieczystości, innym razem obmowy, a także pozostałych namiętności. A jeśli zauważy, że dusza do jakiejś się skłania, tę jej podsuwa. Gdyby bowiem wiedział, do czego ma skłonność, nie podsuwałby innych pokus”.

Wielki Rozwód? Diagnoza choroby toczącej liturgię rzymską

unrecognizable men praying in old catholic church

Podejrzewam, że u korzenia naszych bolączek liturgicznych znajduje się Wielki Rozwód między częścią rozumną i częścią zmysłową duszy. Z jednej strony, kierunek reform posoborowych podkreślał poznanie rozumowe. Z drugiej – forma nadzwyczajna, zwłaszcza w Mszy śpiewanej (Missa cantata) czy Mszy uroczystej (Missa solemnis), daje dużo więcej przestrzeni dla wyobraźni symbolicznej. Te dwa sposoby poznania wydają się być jednak całkowicie odizolowane.

Walka duchowa

man in blue and brown plaid dress shirt touching his hair

Brak świadomości istnienia złych dynamizmów w naszym sercu powoduje, że żyjemy w złudzeniu, mając pozorne poczucie wolności. Ponadto beztrosko mniemamy, iż jesteśmy dostatecznie mądrzy sami dla siebie i najlepiej wiemy, co nam naprawdę potrzeba. Taką fałszywą świadomość można stosunkowo łatwo zweryfikować, podejmując jakiś rodzaj zobowiązania, poddając się pod rygor prawa lub ascezy. Omówione namiętne myśli naprawdę ujawniają się dopiero w obliczu doświadczanego braku lub zagrożenia. 

O wierze w czary

silhouette of woman reaching the moon

Nie chciałam wierzyć, ale tak rzeczywiście mówił. I dużo jeszcze innych podobnych rzeczy. Któregoś dnia zamiast konferencji było półtoragodzinne nabożeństwo „uwolnienia”. Na początku było zapowiedziane, że na skutek tych modlitw może nas boleć głowa albo brzuch, i to w porządku, to się po prostu ujawnia nasz demon przed wygnaniem