Od „Eremu Centrum Miasta” do „Domu Mariam”.

Niezauważalnie minęły ponad cztery lata.

Cztery lata od założenia „Eremu Centrum Miasta”. Tak rozpoczęła się droga wprowadzenia ideałów monastycznych w codzienne życie. W 2016 Erem patronką Eremu została św. Mariam z Galilei, Mała Arabka. Mała Arabka zamieszkała w Domu. W DOMU MARIAM. Tak, widzę, jak to wszystko prowadzi Pan Bóg. Jak pomaga mi we wszystkich kryzysach, wyzwaniach, górkach i dołkach. Pomagają ludzie. Wy pomagacie.

Czy demony cierpią?

Jest cierpienie, które trwa miesiącami, latami. Choroba, utrata bliskiej osoby, poczucie odrzucenia przez Boga, depresja, brak pracy, brak przyjaciół. Czasem cierpienie jest krótkotrwałe, ale na tyle silne, że chcemy żeby natychmiast się skończyło. W obydwu przypadkach  zrobimy prawie wszystko, żeby zabić ból, smutek, bezsilność, pragnienie, zabić to, co jest przyczyną naszego cierpienia. I zabijamy to często w sposób, który w konsekwencji doprowadza do jeszcze większego cierpienia.Jak zatem z naszą cierpliwością w cierpieniu? I czy demony też cierpią? Jak radzą sobie z tym cierpieniem?

Piwo a kontemplacja.

Człowiek usuwa się na modlitwę, by widzieć więcej, by widzieć lepiej. Przede wszystkim, by wzrok zatrzymał się na rzeczach i osobach, których wolelibyśmy nie dostrzegać, na sytuacjach, których chcielibyśmy unikać, na sprawach, które pragnęlibyśmy odsunąć, na spotkaniach, które wolelibyśmy ominąć.

Marudzisz. Zadzieranie nosa jest szaleństwem.

-Przez tą naukę nie mam czasu się modlić! – narzekała zakonnica Syryjczykowi z klasy.
-A to nie możesz się modlić nauką? – odpowiedział rezolutnie syryjski student. Marudzenie nie jest oczywiście bezowocne. Marudzenie przynosi ulgę, a nawet satysfakcję. Ale, tak jak z każdym zjedzonym czekoladowym ciastkiem, oprócz przyjemności marudzenie niesie ze sobą efekty uboczne. I tak, jak kalorie, marudzenie się odkłada, rośnie, nadyma nasze ego i niweluje radość do rozmiaru ledwie dostrzegalnych okruszków. Jeśli nie przestajemy karmić się marudzeniem, prędzej czy później zbrzydniemy.