Przełożony, szef, nauczyciel – kumpel czy kat?

Problem stary jak stara jest historia panującego i poddanego.Czy traktować tygrysa pejczem, czy go głaskać? Problem nauczycieli, księży, przełożonych, szefów. Być kumplem czy katem? Odpowiedź zawsze była taka sama. Ani kumpel, ani kat. Tygrys to tygrys i należy mu się szacunek. A żeby tygrys szanował pana, pan musi wiedzieć jak szanować trygrysa.

Kumpel, bój się Boga

„Jak przez Boga zostaliśmy uznani za godnych powierzenia nam Ewangelii, tak głosimy ją, aby się podobać nie ludziom, ale Bogu, który bada nasze serca. Nigdy przecież nie posługiwaliśmy sie pochlebstwem w mowie – jak wiecie – ani też nie kierowaliśmy się ukrytą chciwością, czego Bóg jest świadkiem, nie szukając ludzkiej chwały ani pośród was, ani pośród innych.” (1Tes 2, 3-6)

Kumpel to równy gość. Z kumplem można pożartować. Kumpel dostanie prezent na imieniny i czasem lajka na fejsie. Bycie kumplem ma wiele bonusów. Kumpel – przełożony nie egzekwuje. Kumpel – przełożony prosi, namawia. Ale się nie naraża. Kumpel – nauczyciel chodzi z uczniami na pizzę i da się poklepać po ramieniu. Kumpel – szef sypie dowcipami, zaprasza na kawę do gabinetu i po nocach nie śpi, bo wie, że kierowca popija a sprzątaczka donosi związkom zawodowym. Ale dalej sypie dowcipami.

Kumpel nie wstydzi się wrzucać fotki ze swoimi kolegami i koleżankami. Nie protestuje, jak wrzucają selfi na fejsa. Kumpel cieszy się z lajków. Śledzi je i tym mierzy skalę swojego poparcia. Kumpel usiądzie z tobą w barze, wysłucha biadolenia, nawet zgodzi się pomóc. To daje kumplowi poczucie, że jest potrzebny.

Co więcej – kumpla zaprasza się na imprezy. Można mu nawet zafundować przelot helikopterem. Można załatwić mamie kumpla wycieczkę do Francji, albo bilet do filharmonii. Kumpel, póki nie podskakuje, może liczyć na gratisy, uśmiechy, poparcie i głosy w wyborach.

Kumpla nie trzeba się bać. Można go nawet w żartach trochę wyśmiać, wytknąć mu niekumplostwo. Można go nawet czasem upokorzyć a potem familiarnie poklepać po ramieniu.

Kumpel musi poświęcić sporo energii i czasu na kumplostwo. Poświęca tej energii tyle, że nie starcza mu siły na resztę. Poza tym codziennie, gdzieś w głębi wie, że to się kiedyś skończy. Dlatego wkłada coraz więcej wysiłku w kumplostwo.

Można próbować tak jechać do skutku. Ale skutki mogą być katastrofalne. Nie tylko dla przełożonego, naczuczyciela, szefa. Przede wszystkim katastrofalne będą dla tych, którzy są w rękach kumpli.

Wdzięcznie ilustruje sytuację kumpla limeryk ( tu w tłumaczeniu S.Barańczaka):

Siedziała panienka w Tyflisie 
ze śmiechem na swoim tygrysie. 
    Aż tu zmienia się scena: 
    ona siedzi „w”, nie „na”, 
on śmieje „ha, ha!” i „hi, hi!” się.

Kat to ma klawe życie

Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. (Mk 10, 42)

Kat to ma dobrze. Machnie ręką – muchy przestają bzyczeć. Myszy uciekają gdzie pieprz rośnie a pieprz przestaje rosnąć ze strachu. Generalnie dobry układ. Kat rządzi i dzieli. Kat siedzi za sterem i wyrzuca za burtę. Pruje przed siebie, nie liczy strat a topór nosi zawsze pod fartuszkiem. Żyć nie umierać.

Rzeczywiście, lepiej katowi żyć a nie umierać. Bo jak przedwcześnie umrze i nie zdąży zawrócić przed zderzeniem czołowym z wyrzuconymi za burtę własnymi grzechami i zaniedbaniami, może po śmierci marnie skończyć.

Kata zaprasza się na imprezy wtedy, kiedy kat sobie tego życzy. A żeby wiedzieć kiedy kat sobie tego życzy trzeba się nauczyć wyprzedzać życzenia kata. Trzeba podsłuchać jaką lubi zupę, jakie trunki i dostarczać mu ich w ilości odpowiedniej. Zawsze dyskretnie, nienachalnie, ale dostarczać. Kata trzeba obłaskawiać i pilnować języka. Nie można kata krytykować.

Kat karmi się władzą. Kat lubi kontrolę. Kat zakłada wędzidło na pysk tygrysa, pejczem okłada i tygrysa dosiada. Tygrys, mimo że tygrys, to wie jednak, że kat ma topór i dostęp do jedzenia. Tygrys woli jeść niż być zjedzonym. Dlatego kat jeździ na tygrysie i obnosi się ze zdobyczą. Osobista gwardia kata dostaje łakocie ze stołu. Pasie się pod łaskawym okiem kata.

Tymczasem rozwija się podziemie. Po czasie tygrysy i kotki żalą się sobie nawzajem. Podziemie rośnie w siłę. Oczywiście oswojone drapieżniki z najbliższego otoczenia kata cieszą sie przywilejami. Te zrobią wiele, żeby utrzymać pozycję swojego pana i władcy. Donoszą. Ale podziemie jest zdesperowane i wściekłe. Podziemie szykuje odwet.

Jeśli kat nie infiltruje podziemia, nie ma szpiegów i donosicieli – nie zdąży zdusić podziemia w zarodku. A wtedy trygrys połknie kata, tak jak połknął panią z Tyflisu i …

 


Nie bądź pan głąb

Wąż  to czy gołąb

nie bądź pan głąb

uważaj na lisa

bój się tygrysa

czyś kumpel

czy kat

dopadnie cię bat

sąd Boży rozsądzi

czyś dobrze zarządził

więc nie bądź pan głąb

pojmij swój błąd

czy kumpel czy kat

zdeformuje się brat

 

Dodaj komentarz