W końcu tyle razy próbowałam, walczyłam. Tyle razy wracałam do Boga i znowu upadałam. Tyle razy wyzbywałam się (w swoim mniemaniu) przywiązania do tego, co złe. Tyle razy wydawało mi się, że jestem już na dobrej drodze. A jest wciąż źle. Wciąż trwa czas próby, a jedyne, czego zaczynam chcieć od innych ludzi to to, by zostawili mnie w moim upadku. By przestali wyciągać dłoń, ponieważ moje postrzeganie podpowiada mi, że nie potrafię z niej skorzystać…

Podczas kiedy Papillon był jeszcze w głębokim lesie, Ojciec Piotr rozpoczął spotkanie braci w pustelni. Abba Motylion protestował, prosił żeby poczekali na Papillona. Ojciec Piotr jednak powiedział, że za godzinę musi być w kurii. Przedstawi decyzję biskupa, pożegna się z Iwanem i jedzie.  Iwan przekaże resztę, ma list polecający – tłumaczył ojciec Piotr. Nie było rady.

Sługa Boży Franciszek Libermann

Postać nietuzinkowa. Syn rabina z Saverne we Francji. Miał, zgodnie z tradycją, zostać rabinem, jak ojciec. W 1826 r. przyjął chrzest, ukończył studia teologiczne. Już wtedy postanowił przy współpracy z innymi założyć zgromadzenie, które podjęłoby się ewangelizacji w Afryce.

„Roztropność dotyczy spraw ludzkich. (…) Nie jest jej zadaniem kierować sprawami najgłębszymi, bo te są w gestii mądrości. Rozkazy jej dotyczą tego, co jest zwrócone ku mądrości, co mianowicie trzeba czynić, aby mądrość osiągnąć. (…)Głupota byłaby więc paraliżem duszy, zamknięciem swoich sądów i działań wyłącznie w ramach tego, co ziemskie (S.th. 2-2 q.46 a.1 i 2). Zauważmy przy okazji, że według Aleksandra Brücknera, nasz wyraz „głupi” pochodzi z tego samego pnia co „głuchy”: głupota jest więc, w naszej językowej podświadomości, duchową głuchotą.