Życie na automatycznym pilocie

Bistro pierwszej pomocy

30 grudnia 2019 roku. Dzień przed imprezami sylwestrowymi. Centrum Onkologii w Gliwicach. Panta rhei. Wszystko płynie. W Centrum Onlologii też płynie. Życie, kroplówka, rozmowa, czas. Bistro. Tu Sylwester jest bardziej ostateczny. Ale bistro, jak bistro. Ciasta, kanapki, kawy parzone. Trzeba wybierać: z mlekiem, bez, gazowana, niegazowana. Ze śledzikiem czy z serem i szynką? Te same wybory, te same szklanki, jabłka i pomarańcze też bezdusznie leżą sobie na talerzu, bez cienia empatii. Bistro zaraz przy wejściu głównym zaludniają odwiedzający i pracownicy. Przede mną Pani w sukience Gucci. Sprawdza telefon. Pan obgryza paznokcie. Elegancki. Zmartwiony. Uśmiechnięte panie przy stoliku, przekwitły, ale wdzięk jest. Ciastka zjedzone. Pośpiechu nie ma. Chyba, że wejdzie ktoś w bieli. Biali poruszają się energicznie. Lekarze, pielęgniarki i cała masa bardzo członków konglomeratu ratowania życia . Ich kawa jest na wynos. Pani w Gucci je żurek. Sympatyczna twarz, żurek zjedzony, wyraźnie pomógł. Żurek cieszy się popularnością. 

Pieczeń lekiem na całe zło

 Bistro na drugim piętrze to bistro dla bardziej zaawansowanych. Są lekarze, ale są i zaawansowani pacjenci. Wiedzą jak się ustawić w kolejce po pieczeń, gdzie jest najlepsze miejsce. Wydaje się, że pieczeń z czerwoną kapustą jest orężem w walce z rakiem.  Pacjenci często chodzą dwójkami. Oswojeni z miejscem. Oswojeni z cierpieniem. 

Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, 

jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, 

wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic. 

Iz 53, 3

Epifania codzienności

Jest 6 stycznia. Epifania. Z dalekich krain ciągną do maleńkiego Dziecka. Kruche to to, bezbronne. Co by to było, gdyby osiołek popchnął? Bóg zgodził się powierzyć siebie w nasze ręce. Szaleństwo. Prawdziwe szaleństwo. A pacjenci, trochę jak Dzieciątko. Pacjenci na oddziałach też się oddają w ludzkie ręce. Czasem zawodne, często zmęczone. Ale są. Lekarze biegają, sprawdzają, analizują, po czternaście godzin dziennie czasami. Badają wycinki, biorą odpowiedzialność. 

Mija Epifania. Czy coś w nas zmieniła? Czy nam się objawił w nas Bóg? Czy pojutrze będzie tak samo? Czy tylko panta rhei i tyle. Po co zmieniać, jak płynie? Czy może nam upłynie to kolejnej Epifanii bez epifanii? Czy możemy z ręką na sercu powiedzieć, że nic się nie stało? Że za rok może być tak samo? Że nie musimy się zmienić, nie musimy szukać tego, co nas przekracza?

Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi. 

Kol 3 , 2

Czy rzeczywiście wystarczy Ci ziemia? Żurki i pieczenie?  Zabawy sylwestrowe i imprezy? Czy wystarczy życie, które jest wypełnione ciałem? Czy rzeczywiście narodził się Chrystus? A jeśli się narodził to czy możemy żyć płynąc zamiast iść przekraczając? 

Czy Chrystus zmieni Twoje życie? 

Nie warto przeżyć życia na automatycznym pilocie. Jak lot się skończy będziemy się zastanawiać kto ustalił trasę przelotową. My nawet nie wiemy, kto kupił bilet. Miało być Bali, jest Pcim Dolny. I nawet nie zauważyliśmy, że nam stopy ugrzęzły w zeszłorocznym błocie. To nie impresja, nie żadna licencia poetica. Jak nie podejmiemy decyzji, nic się nie stanie. A decyzje trzeba podejmować, i to już. Dziś, teraz, w tej chwili. Nie ma na co czekać. Wypłyń na głębię, bo nie ma co machać nogami na kocyku sącząc koktajle. Ciągle te same widoki i przyćmione zmysły. Wypłyń na głębię. Uwierz, że warto. Uwierz, że On poprowadzi. To, że trzeba teraz a nie jutro wie zapewne wielu bywalców Centrum Onkologii. Ucz się od nich. Jak sam nie potrafisz. Ucz się od tych, których okoliczność zmusza do skonfrontowania się z tym, że „teraz nadeszła dla nas godzina powstania ze snu.” Jaka jest lista Twoich priorytetów? Czy jest tam „dążenie do tego, co w górze”? Co nas identyfikuje? Ciało czy duch? Jakoś to życie trzeba poukładać. Najlepiej zacząć w tej chwili. To może być ostatnia szansa. 

Powstańmy więc wreszcie, skoro Pismo Święte zachęca nas słowami: Teraz nadeszła dla nas godzina powstania ze snu (Rz 13,11)

# # # # #

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s