Papillon długo zapowiadał wizytę swojego brata. Abba zapamiętał tylko, że brat nazywa się Hashimoto i mieszka w Strumieniu koło Wisły. Był trochę zaskoczony, że brat Papillona najwyraźniej jest azjatą. Jednak Papillon zaskakiwał go już nie takimi rzeczami. Kto wie?

Dokładnie w momencie kiedy abba zamierzał zajrzeć do Papillona na horyzoncie pojawili się bracia. Papillon niski, lekko zaokroąglony, brat wysoki i raczej szczupły. I…

– Kawał jakiś? Hashimoto ma semickie rysy? – szepnął do siebie abba jednocześnie uśmiechając się szeroko i wyciągając rękę do nieznajomego.

– Hello mister Hashimoto! -zadowolony ze swojej angielszczyzny zakrzyknął abba. Mężczyzna wyprężył się, zastygł, potem otworzył usta, nabrał powietrza i…powietrze wypuścił.

– Papillon, czy coś z moim angielskim nie tak? – zapytał zaniepokojony.

– Abba, to mój brat, Mariusz. – tym razem zdębiał abba.

– Mariusz? Polak znaczy? To na nazwisko ma Hashimoto? Ty też Hashimoto? Nie wiedziałem! – nieco oszołomiony abba podskoczył.

– Nie, abba. Ja Ci mówiłem…no, mówiłem, że my obaj chorujemy na Hashimoto. Taka choroba to jest… – Papillon popatrzył na Mariusza. Ten, nieco uspokojony, zerknął na abbę.

– Panie Hashimoto. Przepraszam. Panie Mariuszu. Ja najmocniej przepraszam. Za dużo na głowie, za dużo ….niezmiernie miło poznać. Niezmiernie!

Mariusz miał gorszy dzień. Papillon miał gorszy dzień. Hashimoto wręcz przeciwnie. Hashimoto czuło się wybornie siedząc braciom na barkach i głowach. I tak siedzieli. Czasem jeden coś powiedział. Drugi czasem odpowiadał. Ale milczenie było znacznie bezpieczniejsze. Bracia, w przeciwieństwie do abby, znali pana Hashimoto aż nadto. Hashimoto karmił się emocją. Karmił się smutkiem. Karmił się górą i dołem. Doliną i pagórkiem. Rozsiadał się w myślach, słowach, gestach, smakach i niesmakach.

Hashimoto nie lubił być ignorowany. I dlatego trzeba było próbować gościa ignorować.

Bracia siedzieli. Abba stał. Hashimoto wisiał w powietrzu.

I co.? I nic. Każdy ma swojego pana Hashimoto. Może akurat jest Niemcem, jak Alzheimer.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s