Miłujcie nieprzyjacioły wasze.

Miłość nieprzyjaciół w Polsce”, Wyd. 2 Kraków Arcana 2012

Miłowanie jest zdroworozsądkowe?

Przykazanie miłowania nieprzyjaciół ma w sobie elementy, które są po prostu postulatem zdrowego rozsądku. I tak na przykład zdroworozsądkowym wymogiem jest odrzucenie zasady odwetu. Odwet miałby sens, gdyby wyrównał krzywdy. Tymczasem wszelkie odwetowe wyrównanie jest następną krzywdą, która z kolei dawnego krzywdziciela czyni pokrzywdzonym i budzi w nim odruchy odwetowe.

Stosując zasadę odwetu, w krótkim czasie wszyscy stają się jednocześnie i coraz głębiej krzywdzicielami i pokrzywdzonymi, a kołowrót zemsty toczy się coraz szybciej, niszcząc wszystkich, którzy w nim uczestniczą. W tej sytuacji zaniechanie odwetu, przynajmniej przez jedną ze stron, jest po prostu jedynym rozsądnym wyjściem. 

Ale Chrystus żądał czegoś więcej niż rezygnacji z odwetu. Mówił, że jeśli ktoś cię uderzy w policzek, należy mu nadstawić drugi. Krytycy Ewangelii, spod znaku Celsusa czy Juliana Apostaty, zarzucali Chrystusowi, że On sam, kiedy został spoliczkowany, zachował się inaczej. Krytykowali Ewangelię, nie rozumiejąc jej.

Cóż bowiem znaczy ów nakaz nadstawienia drugiego policzka?

Pierwszym naturalnym odruchem człowieka wobec krzywdy jest – zależnie od okoliczności – z oddać albo uciekać. Chrystus zakazuje jednego i drugiego. Zakazuje odwetu, bo szkoda by było, gdyby nasze dobre energie wysysała z nas chęć zemsty. Ale zakazuje też ucieczki, bo niedobrze by było, gdyby nasze dobre energie miał sparaliżować strach.

Wytrzymaj policzek, nie bój się takich czy innych represji, bądź gotów na drugie tyle: niech nic nie zamąci twojej służby na rzecz dobra. Nie bójcie się, choćby nawet ciała chciano wam zabić, bo duszy zabić nie mogą. 

Zwierzęce odruchy 

W nakazie, aby nadstawić drugi policzek, widzę wezwanie do przezwyciężenia naszych zwierzęcych odruchów: odruchu zemsty oraz odruchu ucieczki za wszelką cenę, choćby za cenę porzucenia dobra. Dopiero jeśli staniemy ponad naszym zwierzęctwem i napełnimy się miłością, mamy prawo i bronić się przed policzkiem, i wymierzać karę złoczyńcy, i uciekać przed prześladowaniem. Miłość bowiem będzie wówczas stała na straży, aby dobro przy tym nie ucierpiało.

Warto to sobie zapamiętać, że Chrystus nie nadstawił drugiego policzka, ale zarazem zachował się wówczas doprawdy jako Król Aniołów: był przecież gotów nie tylko drugi policzek odcierpieć, ale i życie za nas oddać. 

Ciągle jeszcze jesteśmy dopiero na przedpolu przykazania miłości nieprzyjaciół. Tymczasem Chrystus nie tylko zabraniał nam zemsty, nie tylko zakazywał zwierzęcego strachu wobec przemocy; według Jego nauki trzeba kochać swoich krzywdzicieli i prześladowców.

Oczywiście, nie za to, że krzywdzą i prześladują. Okazuje się, że sam fakt człowieczeństwa czyni istotę ludzką godną miłości. Na ogół zbyt wiele podkreśla się moralne trudności kochania nieprzyjaciół, nie zawsze natomiast dostrzegamy, że w tym przykazaniu zawiera się boska wizja ludzkiej godności. 

W wizji tej przywiązuje się bardzo dużą wagę do czynów ludzkich – wszak z takim naciskiem mówi się o potrzebie miłowania i zachęca do porzucenia zemsty i strachu — ale zarazem twierdzi się, że człowiek jest godzien miłości, nawet jeśli jego czyny są zdecydowanie złe. A więc jest w nas wszczepiona niepojęta godność, wobec której coś tak ważnego, jak nasze czyny, są czymś jakby drugorzędnym. 

Oto dlaczego nie wolno nienawidzić ludzi. Jeśli nienawidzę choćby tylko jednego człowieka, tym samym nie szanuję ludzkiej godności w ogóle, również swojej własnej. Bo wówczas siebie i innych szanuję przede wszystkim za dobre czyny, za odpowiadający mi sposób myślenia, za temperament, za pokrewieństwo lub przynależność do tego samego narodu – pomijam zaś w gruncie rzeczy to, co najważniejsze, to znaczy samo człowieczeństwo. Przykazanie miłości nieprzyjaciół niesłychanie poszerza nasze pojęcia na temat ludzkiej godności. Teoretycznie biorąc, jest ono wprawdzie tylko konieczną konsekwencją wiary w rzeczywistość ludzkiego ducha. Praktycznie jednak ono tę wiarę ożywia i weryfikuje. Bazuje bowiem na przeświadczeniu, że w każdym człowieku jest coś głębszego niż jego przeżycia psychiczne, funkcje społeczne, – kultura, czy nawet moralność. 

Intryguje spójność, z jaką Chrystus połączył w przykazaniu miłości nieprzyjaciół rzeczy zdawałoby się sobie przeciwstawne. Można by sądzić, że jeśli staje się na stanowisku, iż dobre lub złe czyny człowieka nie są czymś najważniejszym, to tym samym pomniejsza się znaczenie czynów. Tymczasem w Ewangelii dzieje się jakby odwrotnie: nasze czyny stają się w takim ujęciu czymś jakby jeszcze ważniejszym.

Da się to wytłumaczyć dość prosto. Zbawiciel odkrywa mianowicie pewne prawo dotyczące dobra i zła, a czyni to wskazując na cierpliwość Ojca niebieskiego:

„ On sprawia, że słońce wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych” (Mt 5, 45).

 

 

Fragment ze słowa wstępnego o. Jacka Salija do antologii: „Miłujcie nieprzyjacioły wasze, Miłość nieprzyjaciół w Polsce”, Wyd. 2 Kraków Arcana 2012, śródtytuły autorki

 

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s