Czy demony cierpią?

Czy demony cierpią?

To pytanie jest tyleż prowokujące, co istotne. Istotne szczególnie w kontekście podejmowanych przez nas wyrzeczeń, modlitw, nowenn i codziennych bitew i wyzwań. Ile my potrafimy przecierpieć? I jak się do tego ma pytanie o to czy cierpią też demony.Cierpienie często wymaga cierpliwości. Jest cierpienie, które trwa miesiącami, latami. Choroba, utrata bliskiej osoby, poczucie odrzucenia przez Boga, depresja, brak pracy, brak przyjaciół. Czasem cierpienie jest krótkotrwałe, ale na tyle silne, że chcemy żeby natychmiast się skończyło. W obydwu przypadkach  zrobimy prawie wszystko, żeby zabić ból, smutek, bezsilność, pragnienie, zabić to, co jest przyczyną naszego cierpienia. I zabijamy to często w sposób, który w konsekwencji doprowadza do jeszcze większego cierpienia.Jak zatem z naszą cierpliwością w cierpieniu? I czy demony też cierpią? Jak radzą sobie z tym cierpieniem?

Brat Mateusz próbuje odpowiedzieć na pytanie w tekście zatytułowanym:

udręczony człowiek, cierpiące demony

Bracia spytali Abba Agatona: „Ojcze, wypełnienie której cnoty wymaga największego trudu?”. On rzekł im: „Wybaczcie, lecz wydaje mi się, że nic nie wymaga takiego wysiłku, jak modlitwa. Ilekroć bowiem człowiek chce się modlić, zawsze nieprzyjazne duchy starają się powstrzymać go od tego, wiedząc, że nic im bardziej nie stoi na przeszkodzie, jak modlitwa płynąca do Boga. Każdy inny trud bowiem, który podejmuje człowiek o religijnym sposobie życia, choćby znoszony był długo i wytrwale, zakończy się jakimś wytchnieniem. Modlitwa ma to do siebie, że wymaga wielkiego wysiłku i walki aż do ostatniego tchnienia”.

***
Ojcowie na pustyni mieli świadomość, że demony również potrafią cierpieć. Potrafią wytrzymać cierpienie, jakie im zadaje post człowieka, zniosą ból z powodu pielęgnowanych cnót przez duszę bogobojną, przyjmą na siebie boleści ludzkiej ascezy. Jednak, nic tak nie przyprawia o wściekłość i cierpienie demonów, jak pokorna modlitwa sprawiedliwego.  Ona bowiem zagraża demonom, gdyż wiedzą, iż człowiek modlący się jest dla nich niedostępny.  Jednocześnie pociąga za sobą rzesze tych, którzy zmierzali na zatracenie. Któż z nas nie doświadczył zmagania o dzieło modlitwy w codziennym życiu? Któż nie doznał udręczenia walką o spotkanie z Bogiem żywym? Modlitwa będzie nas kosztować wiele. Sprzedać trzeba wszystko, co wygodne i lekkie, aby móc zakupić drogocenną perłę kontemplacji. Człowiek trudzi się w modlitwie aż do wieczora, aby w końcu móc spokojnie zasnąć w objęciach Najwyższego.

***
Demony odstępują od człowieka i pozwalają modlić się jemu tylko z jednej pobudki… wytrzymają to najsroższe dla nich cierpienie z najwyższego powodu. Jakiego? Ze względu na ludzką pychę. Pozwalają nam się modlić, abyśmy uwierzyli, że modlitwa jest naszym dziełem. Pozwalają, abyśmy uwierzyli we własne siły, aby ogarnęła nas próżna chwała. Gdy uznamy, że jesteśmy źródłem naszej modlitwy, ze wzmożoną siłą uderzą w jej fundamenty. Pyszny dom modlitwy runie. Upadek zaś jego będzie wielki. Pozostanie gorycz i chichot demonów.

***
Pan Jezus w Getsemani poleca nam: Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie. Czuwajcie nad własnym sercem i ochraniajcie je pokorą, abyście ustrzegli się pychy i próżnej chwały. Módlcie się nieustannie… módlcie się pomimo wielkiego wysiłku… módlcie się aż do ostatniego waszego tchu. Tylko w taki sposób nie ulegniecie pokusie niemodlenia się. Tylko w taki sposób wytrwacie i zakończycie zwycięską walkę… ostatnim tchnieniem wiernej miłości.

 

 

zdjęcie: orthphoto.net

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.