Depresja, ale czy tylko duchowa?

Acedia.

Tajemnicza i niebezpieczna. Duchowa femme fatale. Niszczy a jednak pociąga. Na dno. A na imię jej ACEDIA. Nic romantycznego jednak się za nią nie kryje. Rozpacz i pustka, obezwładnia i mami. Niesie gorycz, frustrację, gniew, agresję. Bliska, często zbyt bliska znajoma. Bardzo dobrze znana Ojcom Pustyni.

Poniższe teksty pochodzą z klasycznej już książki Akedia. Die geistliche Lehre des Evagrios Pontikos vom Überdruß , a w wydaniu Wydawnictwa Tyniec po prostu “Acedia. Duchowa depresja”.

“Z całej obfitości duchowej nauki Ewagriusza podjęliśmy jeden szczególny i, jak się wydaje, ciągle aktualny aspekt: acedię. Mówili o niej także inni przed Ewagriuszem i po nim. Wspomina się o niej okazyjnie w Apoftegmatach, sentencjach Ojców, i to już w pierwszej maksymie Antoniego.

Święty Antoni, kiedy mieszkał na pustyni, popadł raz w zniechęcenie i wielką ciemność wewnętrzną. I powiedział do Boga: „Panie, chcę się zbawić, ale mi myśli nie pozwalają: co mam robić w tym utrapieniu? Jak się zbawić?”. I chwilę potem, wyszedłszy na zewnątrz, zobaczył Antoni kogoś podobnego do siebie, kto siedział i pracował, potem wstawał od pracy i modlił się, a potem znowu siadał i plótł linę, i znów wstawał do modlitwy. A był to anioł Pański, wysłany po to, by go pouczyć i umocnić. I usłyszał Antoni głos anioła: „Tak rób, a będziesz zbawiony”. Gdy to usłyszał, odczuł wielką radość i ufność; a robiąc tak, osiągnął zbawienie.

Przypowieść ta skupia w sobie cały szereg elementów, które odnajdziemy w duchowym nauczaniu Ewagriusza: przyczyny acedii, jej objawy oraz różnorakie środki zaradcze.
Teolog z Pontu również w tym wypadku dysponuje więc określoną „tradycją” Ojców, którą sobie przyswoił. Jednakże dopiero on opracował właściwą „teorię” acedii – wszyscy inni po nim powielali.

(…) Uśpienie dynamizmu duszy, uczucie pustki, nudy i zniechęcenia, niezdolność do skoncentrowania się na jednej czynności, wyczerpanie i niepokój serca (Kasjan) – któż mógłby utrzymywać, że ten état d’âme jest właściwy tylko anachoretom? Znali go już starożytni filozofowie, mówili o nim Ojcowie Kościoła. W czasach współczesnych ten „być może najboleśniejszy ludzki fenomen” (Guardini) powiększył, jak się zdaje, swój zasięg i głębię. Ennui Pascala i melancholia Kierkegaarda mają w sobie coś fatalistycznego, co nie jednego przyprawia o dreszcze, a cóż dopiero mówić o lęku, tym – jak to jeszcze zobaczymy – bliźniaczym bracie acedii? Czyż nie stał się on Kainowym piętnem naszej cywilizacji?”

Demon acedii, nazywany także demonem południa, jest najuciążliwszy spośród wszystkich demonów. Nachodzi mnicha koło godziny czwartej i osacza jego duszę aż do godziny ósmej. Najpierw sprawia, że słońce zdaje się poruszać zbyt wolno lub wręcz nie porusza się wcale, a dzień tak się dłuży, jakby miał pięćdziesiąt godzin. Następnie przymusza mnicha, aby ciągle wyglądał przez okno i wybiegał z celi, by wpatrywać się w słońce, jak daleko jeszcze do godziny dziewiątej; albo by rozglądać się tu i ówdzie, czy któryś z braci nie [nadchodzi]. Wzbiera w nim wreszcie nienawiść do miejsca [w którym mieszka,] do życia i do ręcznej pracy. I [podsuwa myśl], że zanikła miłość wśród braci, a nie ma nikogo, kto by go pocieszył. A jeśli jest ktoś, kto w owych dniach zasmucił mnicha, to tym także posługuje się demon, by zwiększyć jego nienawiść. Przywodzi go do tęsknoty za innymi miejscami, w których łatwiej znaleźć to, co konieczne [do życia], i rzemiosło, które wymaga mniej wysiłku, a przynosi więcej korzyści.”

“Tytuł oryginału: Akedia. Die geistliche Lehre des Evagrios Pontikos vom Überdruß”
Gabriel Bunge. “Acedia. Duchowa depresja”.

 

 

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s