Doroteusz z Gazy. O demonie podejrzliwości.

Starajmy się więc, bracia, wszelkimi siłami nie wierzyć nigdy swoim podejrzeniom. Nic tak nie odwraca człowieka od troski o własne grzechy, nic go tak nie uczy wtrącać się w nie swoje sprawy. Nic też dobrego z tego nie wynika, ale tysiączne zamieszania, tysiączne cierpienia; i nigdy już wtedy człowiek nie ma czasu na zdobywanie bojaźni Bożej. Więc jeśli nasza grzeszność sprawia, że rodzą się w nas podejrzenia, natychmiast je zmieniajmy w życzliwe myśli, a tak unikniemy szkody. Bo podejrzenia są złe i odbierają duszy cały spokój. Oto na czym polega kłamstwo myślą.

Naucz nas się modlić. Ojcowie pustyni o modlitwie.

Bracia spytali abba Agatona: „Ojcze, wypełnienie której cnoty wymaga  największego trudu?” On rzekł im: „Wybaczcie, lecz wydaje mi się że nic nie wymaga takiego wysiłku jak modlitwa. Ilekroć bowiem człowiek chce się modlić, zawsze nieprzyjazne duchy starają się powstrzymać go od tego, wiedząc, że nic im bardziej nie stoi na przeszkodzie jak modlitwa płynąca do Boga

Abba Motylion i…separacja.

Konferencje dla braci głosił belgijski opat Manu. Tłumaczył brat Ryszard, trapista. Abba Motylion od dwóch dni odkurzał swój francuski. Opat Manu, jak przystało na dobrze wykształconego Belga z Flandrii mówił też oczywiście po francusku.
-Mon frère, ça va?- abt Manu zerknął w stronę abby.
– Oui, tout est bien.- Belgowi należała się odpowiedź w wersji oficjalnej. Tak, oczywiśćie, wszystko w porządku. W porządku, oczywiście, nie było.