Zło lekiem na zło? Powab współczesnej inkwizycji.

Zło lekiem na zło?

Rewolucje są cykliczne. Coś musi nabrzmieć, emocje napęcznieć, sytuacja musi się od czasu do czasu zaostrzyć. herezja musi zostać zdefiniowana. Obawy przed heretykami muszą nas porządnie przestraszyć, zanim zdążą nas zradykalizować.

Plan na zbawienie świata

Złu lęk jest niezwykle po drodze. Lęk napędza, lęk radykalizuje, lęk domaga się czynu. Czynu, który położy kres lękowi. Lęk zawęża naszą perspektywę, przekłamuje rzeczywstość. Lęk każe nam widzieć chmury. Skupia naszą uwagę na nadchodzącej burzy. I oczywiście przekonuje, że burzy nie da się uniknąć, dlatego należy zebrać arsenał, opracować strategię.

Lęk to środowisko naturalne zła. Zło kwitnie i rozmnaża się w suterenie lęku. Tam wzrasta w siłę.

Nabrzmiały w zło lęk nakłada zbroję siły. Lęk się zbroi w zło. I w takim pancerzu wychodzi na ulice. A my – przekonani już do końca o tym, że to jedyne rozwiązanie na zaprowadzenie pokoju – wychodzimy z tym uzbrojonym w desperację lękiem, żeby ten pokój i porządek wprowadzić siłą.

Mianujemy się zbawicielami świata. Na nas leży odpowiedzialność i to my mamy siłę uratować przed niechybną katastrofą.  W wirze naszej walki przestajemy widzieć, że jesteśmy zniewoleni. Że żyjemy iluzją, że lęk można „zwalczyć” siłą, że katastrofę można powstrzymać. Że to my właśnie możemy zbawić świat, że to my możemy świat pogrążony w lęku wyzwolić.

I, tak jak to było w czasach inkwizycji – stajemy w obronie naszego planu na zabwienie świata. Bronimy naszej wiary w to, czy owo. Kierują nami szlachetne pobudki. Na sercu leży nam dobro drugiego człowieka. Dlatego ustanawiamy sędziów- inkwizytorów, zbieramy dowody winy, żeby uwięzić podejrzanych o herezje.

Inkwizycja powstała z potrzeby zbawienia świata, uniknięcia katastrofy, prawdziwie chciała naprawić to, co zepsute. Angażowała środki, inteligencje i kreatywność w próbę oczyszczenia teraźniejszości z herezji i heretyków.

Nasze współczesne sądy inkwizycyjne najczęściej budują na takiej motywacji. Naprawy świata. I, podobnie jak pierwsi inkwizytatorzy, ci współcześni wierzą w to, że to najlepsza droga.

W wioskach i na przedmieściach mieszkańcy biorą sprawy w swoje ręce. Denerwuje ich to, że inkwizytorzy działają wolno, zbyt wolno, a przecież katastrofa stoi na progu naszego domu. Dlatego domorośli inkwizytatorzy ustanawiają już własny sąd i własne skuteczne metody na wykonanie wyroku.

Podróbka inkwizycji

I tak ziemia obiecana podzielona jest nie na dwa obozy, ale na czetery. Jest inkwizycja rządząca i inkwizycja opozycyjna. Są mianowani inkwizytorzy i ci, którzy wyłaniają się sami. Są też heretycy oficjalnie wskazani i heretycy wskazani przez tych, którzy ich heretykami nazwali.

Na polu bitwy zapomnieliśmy, że wygnał nas do bitwy strach przed tym, co być może. Lęk uzbrojony w plan na wyzwolenie nas i innych z lęku. Zapomnieliśmy, że lęk wskazał nam wroga i kazał nam go napiętnować. Lęk zdefiniował nam herezje i heretyka.

Niejedno morderstwo zostało popełnione w afekcie. Niejedno też morderstwo było skrzętnie zaplanowane. Kiedy już zdefiniowaliśmy wroga, krok tylko nas dzieli od planu jego eliminacji. Jeśli postanowimy działać zgodnie z naszą wolą, kiedy poczujemy się przymuszeni do skończenia z tym, co nas przeraża, możemy przy okazji skończyć z tymi, którzy nas przerażają, z tymi, którzy budzą w nas lęk.

 

Dlatego potrzebna nam instancja wyższa, niż nasze sądy inkwizycyjne.

Potrzebna nam odwaga zwrócenia się do Sądu, który nie kieruje się lękiem a miłością.


Nie módl się o spełnienie twej woli. Niekoniecznie bowiem musi się ona zgadzać z wolą Boga. Módl się raczej tak, jak zostałeś nauczony, mówiąc: „Bądź wola Twoja” (Mt 6,10). I tak w każdej sprawie proś Boga, by spełniła się Jego wola. Pragnie On bowiem dla twojej duszy dobra i pożytku, których ty nie zawsze szukasz.

Rozdziały o modlitwie. Ewagriusz z Pontu


„Znalazłem Dawida, syna Jessego, człowieka po mojej myśli, który we wszystkim wypełni moją wolę” (Dz 13,22).

Dodaj komentarz