Abba Mojżesz. Zbrodnia, kara i obietnica.

Niewolnik, później bandyta – celebryta, szef gangu. Pijak, rozpustnik i najprawdopodobniej – morderca. Świetny materiał na ojca duchowego? Niekoniecznie. A jednak.

Mojżesz Etiopczyk (czyli Murzyn), nawraca się. Zostaje uczniem Izydora ze Sketis. Od swojego mistrza uczy się łagodności, pokory. Surowa asceza i umartwianie się nie chroni przed burzą pokus.

Kilkadziesiąt lat po śmierci Mojżesza Etiopczyka Sozomen tak pisze o nim w 9-tomowej  „Historii Kościoła”:

„Mojżesz będąc niewolnikiem, dla swej nieprzydatności wypędzony został z domu właściciela; i zdecydowawszy się na rozbójnictwo, stanął na czele bandy rabusiów. Ale gdy już wielu skrzywdził i popełnił niejedno zuchwałe morderstwo, oto na skutek nagłej jakiejś zmiany wkroczył na drogę życia samotniczego, i naraz wspiął się na szczyty doskonałości, którą reprezentuje chrześcijańska asceza.

Ponieważ więc na skutek poprzedniego trybu życia rozsadzała go energia, a fantazja podsuwała mu obrazy rozkoszy, niezliczoną ilością ćwiczeń ascetycznych wycieńczył swój organizm: już to poprzestając na odrobinie chleba bez gotowanej do tego potrawy, już to wykonując mnóstwo robót i po pięćdziesiąt razy się modląc, albo wreszcie i przez to, że przez sześć lat bez przerwy każdej nocy cały czas stojąc się modlił, ani kolana nie zgiąwszy, ani oczu do snu nie mrużąc. (…)

Jak zatem mówią, razu pewnego, kiedy zbójcy napadli na owo miejsce, na którym samotnie uprawiał ascezę, pojmał ich wszystkich i związał, i tak jak było razem czterech, wziął ich na barki i zaniósł do kościoła, za czym sprawę ich oddał w ręce swoich towarzyszy pustelniczego życia: przecież jemu samemu nie wypada już nikogo narazić na jakieś przykrości…”

Właściwy kierunek

Oczywiście tu możnaby postawić kropkę. Historia abby Mojżesza jest historią spełniającą wszystkie standardy prasy bulwarowej prócz jednego. Kierunek jest niewłaściwy. Żeby znaleźć się na pierwszej stronie gazety kolorowej abba Mojżesz, człowiek pełen Bożego ducha, musiałby stać się Mojżeszem Etiopczykiem, upodlonym i zdyskredytowanym członkiem Kościoła.

Biografia abby Mojżesza jest jednak casusem podważającym tak dobrze sprzedające się skandale, które żywią się historiami bez nadziei. W przypadku abby Mojżesza serwowane jest nam lekarstwo na niedowiarstwo i zniechęcenie.

„Kimkolwiek jesteś ty” – obietnica spełnienia

Ten króciutki fragment z Prologu Reguły św. Benedykta dobrze oddaje istotę powołania do świętości każdego z nas. „Kimkolwiek jesteś ty” . To początek obietnicy. Nasza przeszłość i teraźniejszość nie są w stanie przekreślić naszej przyszłości. Dalsza część Prologu pokazuje, że, tak jak w przypadku abby Mojżesza, od życia zbrodniarza do życia świętego dzieli nas nasza decyzja o tym, kim chcemy być.

 Do ciebie więc kieruję teraz moje słowa, kimkolwiek jesteś ty, co wyrzekasz się własnych chęci,* a chcąc służyć pod rozkazami Chrystusa Pana, prawdziwego Króla, przywdziewasz potężną i świętą zbroję posłuszeństwa. 

/Reguła św. Benedykta, Prolog 3/

Pierwszym krokiem na drodze do zmiany życia musi być decyzja o tym, że chcę zrobić wszystko, żeby tę zmianę wprowadzić, czy może precyzyjniej byłoby powiedzieć – chcę ją wprowadzać – codziennie i konsekwentnie. Tak, jak robił to abba Mojżesz.

Kim będziesz?

W przypadku abby Mojżesza zmiana była niezwykle spektakularna. Nasze zmiany prawdopodobnie nie dorastają rozmachem przemianie Mojżesza Etiopczyka w abbę Mojżesza. To nie znaczy, że nasza historia nie może być jego historią. Pierwszym krokiem do tego, żeby nasze życie prowadziło do przemiany, i w konsekwencji do świętości, jest decyzja o tym, że potrzebne nam nawrócenie. Każdemu z nas, bez wyjątku. Podobnie jak każdy z nas ma szansę na świętość.

Historia abby Mojżesza jest pełna nadziei. Pokazuje właściwy kierunek i szansę na niebo. Ważne jest nie to, kim byliśmy, ale to kim zdecydujemy się być. Tego niech uczy nas historia abby Mojżesza.

 


Gerontikon I / Abba Mojżesz

 

14(508). Siedem rozdziałów, które abba Mojżesz wysłał do abba Pojmena:
(I) Abba Mojżesz powiedział, że człowiek powinien umrzeć dla drugiego przez to, żeby go nie sądzić w żadnej sprawie.

15(509). (II) Powiedział także: „Człowiek powinien, zanim wyjdzie z ciała, zadać w sobie śmierć wszelkiemu złu, tak, żeby nikogo nie krzywdził”.

16(510). (III) I to powiedział: „Jeżeli człowiek nie jest w sercu przekonany, że jest grzesznikiem, to Bóg go nie wysłuchuje”. A brat zapytał: „Co to znaczy być przekonanym, że się jest grzesznikiem?” Starzec odpowiedział, że jeśli ktoś dźwiga ciężar własnych win, to nie ogląda się za cudzymi.

17(511). (IV) I to powiedział: „Jeśli postępowanie nie zgadza się z modlitwą, na próżno trudzi się taki człowiek”71. A brat zapytał: „Co to jest zgodność postępowania z modlitwą?” Starzec odrzekł: „To znaczy nie robić samemu tego, o co się Boga prosi. Bo jeśli człowiek wyrzeka się własnej woli, to Bóg daje mu się przejednać i przyjmuje jego modlitwę”.

18(512). Pytał brat: „Co wspomaga człowieka we wszystkich jego trudach?” Odpowiedział mu starzec: „Bóg go wspomaga, bo napisano: Bóg jest dla nas ucieczką i mocą, w trudnościach pomocnikiem możnym się okazał”72.

(V) Brat zapytał: „A posty i czuwania, które człowiek praktykuje, czego dokonują?” Odrzekł starzec: „One upokarzają duszę, bo napisano: Na nędzę moją i na trud mój popatrz i odpuść wszystkie me występki73. Jeśli więc dusza przynosi te owoce, to Bóg z ich powodu lituje się nad nią”.

(VI) Brat pytał starca: „Co ma czynić człowiek we wszelkiej pokusie, jaka na niego przychodzi, i wobec każdej myśli pochodzącej od wroga?” Odrzekł starzec: „Trzeba płakać przed obliczem dobroci Bożej, aby otrzymać pomoc. A Bóg wspomaga szybko, jeżeli Go prosić mądrze. Bo napisano: Pan moim wspomożycielem, nie lękam się, cóż może uczynić mi człowiek?74”

(VII) Brat pytał: „Oto człowiek bije swojego sługę za popełnioną winę: co ma mówić sługa?” Odrzekł starzec: „Jeśli to dobry sługa, powie: «Wybacz mi, zawiniłem»”. Pytał brat: „I nic więcej?” Starzec odpowiedział: „Nic: bo skoro tylko przyzna się do winy i powie «Zgrzeszyłem» Pan jego zlituje się nad nim. A najważniejsze: nie sądzić bliźniego. Bo kiedy ręka Pana pobiła w Egipcie wszystkich pierworodnych, nie było tam domu, w którym by nie leżał zmarły75”.

Brat pytał: „Co znaczą te słowa?” Odpowiedział mu starzec: „Jeżeli się staramy widzieć własne grzechy, nie widzimy grzechów bliźniego; bo byłoby głupotą ze strony człowieka, któremu ktoś umarł, zostawić swojego zmarłego, a iść płakać nad cudzym. Umrzeć zaś wobec bliźniego znaczy nieść ciężar własnej winy, a nie troszczyć się o innych ludzi w tym sensie, żeby rozróżniać, że ten jest dobry, a tamten zły. Żadnemu człowiekowi nie czyń nic złego ani w sercu nie myśl źle o nikim.

Nie gardź takim, który źle postępuje, ale się też i nie daj pociągnąć takiemu, co krzywdzi bliźniego; ani się nie raduj razem z tym, który zło wyrządza. Nie obmawiaj nikogo, ale mów: «Bóg zna każdego»

76. Nie daj się wciągnąć obmówcy ani się nie ciesz z jego obmowy; ale nie miej też i nienawiści dla takiego, który bliźnich obmawiał77, bo to by znaczyło sądzić. Z żadnym człowiekiem nie trwaj w waśni ani nie przechowuj wrogości w sercu; ale też nie miej nienawiści dla takiego, który żywi wrogość dla bliźniego. Na tym polega pokój. Tą myślą się umacniaj: trud potrwa krótko, a odpoczynek będzie wieczny, dzięki łasce Słowa Bożego. Amen”.

 

Dodaj komentarz