Dwóch takich

13 lipca przypada wspomnienie dwóch pustelników polskich z XIw.

Andrzej Świerad żył w początkach XI wieku. Według tradycji pochodził z południowej Polski. Wstąpił do benedyktyńskiego klasztoru świętego Hipolita na górze Zabor koło Nitry. Po jakimś czasie przeniósł się na pustelnię w pobliżu klasztoru, gdzie zasłynął z surowej pokuty. Zmarł około roku 1030-1034.

Benedykt, towarzysz i uczeń św. Andrzeja, mnich z tego samego klasztoru świętego Hipolita, pozostał nadal w pustelni po śmierci mistrza i prowadził również surowe życie. Trzy lata później został zamordowany przez zbójców. Relikwie obydwu świętych spoczywają w katedrze w Nitrze.

 

Źródełko i rzeźba Andrzeja Świerada w Kraśniowie k. Opatowca
Źródełko i rzeźba Andrzeja Świerada w Kraśniowie k. Opatowca

Taka krótka informacja o życiu i śmierci dwóch ludzi. Wiadomo, że żyli. Wiadomo, że najpierw w klasztorze, potem w pustelni. Wiemy, że zmarli. Jeden zamordowany przez zbójców. Teraz byłoby zapewne wiadomo więcej. Pozostawiliby elektroniczne ślady, złożone PITy, składki ZUS. Wyciągi z konta, rachunki telefoniczne. Oczywiście numer PESEL. Dowód osobisty, paszport. Może profil facebookowy, założony jeszcze przed wstąpieniem do klasztoru. Może wysłaliby maile, które siedziałyby w internecie na wieki.

Życie, śmierć i to, co pomiędzy

„Ascetów spotykamy w gminach chrześcijańskich właściwie od początku ich istnienia. Wyrzeczenie się poprzednio prowadzonego trybu życia, rezygnacja z małżeństwa czy z perspektyw jego zawarcia, usunięcie się z miejsca zajmowanego w społeczeństwie, uprawianie ćwiczeń ascetycznych mających poddać surowej dyscyplinie cielesne popędy, były zjawiskiem pospolitym w rozmaitych środowiskach chrześcijańskich.

Wcześnie też zrodziła się wysoka ocena dziewictwa i wstrzemięźliwości. Ich nazbyt entuzjastyczna pochwała mogła prowadzić poza granice ortodoksji przyjętej w przedkonstantyńskim Kościele. Łączenie się ascetów w niewielkie, kilkuosobowe grupy podejmujące wspólne bytowanie ożywione pragnieniem wspólnego zdobywania doskonałości przez ascezę, da się wyśledzić wcześniej, niż rozpoczęło się to, co przywykliśmy określać mianem ruchu monastycznego.

Ludzie wybierający taki typ życia zachowywali swój majątek, często dotychczasowe zajęcia, nie tworzyli jakichś stałych form organizacyjnych.” *

Jak teraz wygląda życie pustelnika? Musi wyglądać inaczej. Jak pogodzić rzeczywistość, która nie sprzyja odosobnieniu z realizacją odosobnienia. Tak, jak w XI wieku być nie może. Kapłani mieszkają w pustelniach najczęściej w okolicy żeńskich wspólnot. I tam odprawiają Msze. Jedzenie gotują siostry. Kobiety pustelniczki chodzą codziennie na Msze poza pustelnię. A jak było na początku?

Kiedy jednak Antoni udaje się na pustynię i tam rozpoczyna życie ascetyczne, rodzi się nowe zjawisko. Jego oryginalność polega na radykalnym zerwaniu ze światem, gdyż o ile poprzednicy pozostawali najczęściej w swoich domach, czy przynajmniej w osadach lub na ich brzegu, ograniczając jedynie swe kontakty z ludźmi, o tyle naśladowcy Anto­­niego będą przenosić się na pustynię. *

Czasem listy piszą

Czasem pustelnicy piszą książki. Czasem piszą blogi. A walka o życie pustelnicze i zachowanie jego istoty musi być trudna. Andrzej Świerad i Benedykt nie mieli telefonów, nie mieli internetu, nie mieli komputera. To ułatwiało skupienie. Od czego się zatem odrywali? Zapewne od samych siebie. Od własnego „ja”. Od własnych pomysłów na ich pustelnicze życie. Od pomysłów na pokutę.

To na szczęście możemy robić wszyscy. Pomimo telefonów, maili, ZUSów, fiskusów, rachunków bankowych. Czy jest trudniej? Nie. Trudniej być nie może. Bo zawsze pozostajemy ludźmi, z tymi samymi chceniami, słabościami. One tylko przyjmują inne formy.

Ładniejszy ogródek

Pewien zakonnik z nieco bardziej czynnej wspólnoty postanowił przenieść się do klasztoru kartuzów. Milczenie, osobne domki, modlitwa w nocy i w dzień, praca. Idealne warunki do odrywania się od światowości a zbliżania się ku Bogu.

Ów zakonnik czasem jednak wyjeżdżał ze wspólnoty. Donosił wtedy swoim dawnym braciom.

„Tutaj prześcigaliśmy się w tym, kto ma lepszy telefon. Tam prześcigamy się w tym, kto ma ładniejszy ogródek.”

 

  • EWA WIPSZYCKA, NARODZINY MONASTYCYZMU, Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC, Kraków 2014

 

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s