Gdzie dwóch albo trzech spotyka się w imię Pana

Chrześcijanie początkowo spotykali się na Eucharystii po szabacie, czyli w sobotę wieczór, lub w niedzielę przed świtem. Nie mieli do tego żadnych specjalnych miejsc. Po prostu gromadzili się w domach. W domach też odbywały się „lekcje” dla katechumenów. Czasem domy, w których spotykali się chrześcijanie były specjalnie adaptowane na potrzeby wspólnoty. Specjalnych miejsc, budynków nie było. Uważano, że nie powinno ich być. Kiedy i dlaczego to się zmieniło?

Nie dałeś mi koźlęcia…

„Ja nie mam czasu! Wracam z pracy do domu a w domu znów praca! A ona? Ona bez rodziny i jeszcze narzeka! Ja nie wiem w co mam ręce włożyć! Czy zacząć prać, czy kąpać córkę, czy robić obiad!” Przecież tak pracuje…przecież chodzi do kościoła. A nagrody nie ma!

Mocne Słowa. Prostota.

Nierzadko kiedy mówimy o polityce, wychowaniu dzieci, wędkarstwie, ogrodnictwie, kuchni i wielu innych sprawach, zachowujemy się tak jakbyśmy byli nieomylni. Dzisiejsza Ewangelia jest wielkim marzeniem Boga, abyśmy byli prości. Bóg marzy o naszej skromności, która staje się solą naszych słów i postaw.

Brat Albert. cz.I – Komandos

Nazywano ich też komandosami postania styczniowego. Ich oddział istniał kilka tygodni. Brawura odziana w czarne kaftany, czarne ubranie z naszytym na piersi białym krzyżem, na głowach czerwony fez. Wyglądali efektownie, tak też walczyli. Do tych komandosów powstania styczniowego należał Adam Chmielowski, znany jako św. brat Albert.