Rzeczy ostateczne. Sąd.

2 Niedziela Zwykła (rok B) J 1, 35-42

Rzeczy ostateczne. Sąd.

Gustaw Herling-Grudziński opowiadając jak powstał tekst „Pożaru w Kaplicy Sykstyńskiej” mówił, że napisał to opowiadanie po tym, jak był w Kaplicy Sykstyńskiej i zastał tam wielu ludzi, którzy patrząc na namalowany przez Michała Anioła „Sąd Ostateczny” bez przerwy żartowali i śmiali się. Wydawało mu się na początku, że ci ludzie śmieją się z golizny. Tak. Na freskach jest sporo nieubranych.

Rozbawienie jednak okazała się budzić sama idea Sądu Ostatecznego. Czymś niedorzecznym i śmiesznym wydała się im możliwość osądzenia przez Boga ludzkich uczynków i tego czym stał się świat. Ci ludzie w Kaplicy Sykstyńskiej, zobojętnieli na to, że Bóg może osądzić ludzką historię, zarówno tę bardzo osobistą jak również całą historię świata.

I don’t care, czyli mam Sąd Ostateczny w nosie

Wielu ludzi zobojętniało na Sąd Boży być może dlatego, że wypierają w ten sposób świadomość zła, które popełnili, albo w którym żyją. Inni zobojętnieli dlatego, że tak zostali wychowani i tak są niesieni przez życie. Jeszcze inni zobojętnieli, bo nie rozumieją czym będzie Sąd Boży.

Kiedyś naprawdę wszystko się skończy. Przyjdzie Bóg, aby oddzieli dobro od zła. Otrze łzy z oczu cierpiących. Zło przestanie już przerażać, niszczyć, triumfować. Sąd Ostateczny będzie ocaleniem, wyzwoleniem, przebóstwieniem. Nie ocaleje żadne zło. Wszelkie dobro, nawet najmniejsze, zostanie uratowane. Sąd Ostateczny będzie wydarzeniem pełnym trwogi dla zła. Będzie to najpiękniejszy dzień w historii świata, gdyż wszystko zostanie przemienione, stanie się takie jakie jest od wieków w zamyśle Boga.

Sąd Boga dokona się po naszej śmierci, będzie to sąd nad moim osobistym życiem. Bóg przyjdzie, aby mnie wybawić. Drugi sąd, ten na końcu czasu, będzie sądem nad historią i całym światem. Bóg oddzieli dobro od zła tego świata. Żadne nawet najmniejsze zło nie wejdzie do nowej rzeczywistości.

Tylko zło

Mimo wszystko zło jest tylko brakiem dobra. Zło może nas przerażać, trwożyć i kusić. Nie dając sobie z nim rady możemy mu ulegać, ale zawsze jest tylko brakiem dobra. Jest ono rakiem zżerającym dobro. Niczym innym. Naszym problemem jest to, że o tym zapominamy, ale też często naszemu złu nadajemy mu cechy dobra.

Nie radząc sobie z grzechem, wmawiamy sobie, że dzięki niemu jesteśmy bardziej ludzcy, że z nim jesteśmy bardziej szczęśliwi. Kamuflujemy grzech pozorami szczęścia, a tak naprawdę potrzebujemy wyzwolenia. Ten mechanizm okłamywania nas przez zło i przyzwyczajenia się do niego w przejmujący sposób ukazał C. S. Lewis w „Rozwodzie ostatecznym”. W książce Lewisa przedstawiony jest jest mężczyzna, który nie radził sobie pożądaniem. Mężczyzna umarł i po śmierci stał się upiorem na ramieniu, którego siedzi jaszczurka symbol zniewolenia przez pożądanie.

Anioł, który jest piękną świetlistą postacią chce zabić te wredną jaszczurkę. A ona siedzi  na ramieniu upiora i szepcze kłamstwa do ucha. Żeby wejść do nieba i zostać zbawionym mężczyzna musi zgodzić się na zabicie gada. Jednak upiór próbuje targować się z aniołem, tłumacząc, że zabicie jaszczurki unicestwi również jego, że będzie dla niego zbyt bolesne i zbyt trudne. Sama jaszczurka przekonuje upiora, że bez niej jego egzystencja będzie nieznośna, że jeżeli pozwoli jej jeszcze żyć, to nie będzie jak dotąd niszczyła jego serca, stanie się dla niego bardziej przyjazna.

Zabić gada

Po długim zmaganiu i walce upiór w końcu zgadza się, aby jaszczurka została zabita. Gad zostaje unicestwiony w dłoniach anioła. W jednej chwili, w mgnieniu oka upiór zostaje przemieniony w człowieka, którego postać staje się podobna do anioła. Z zabitej jaszczurki powstaje wspaniały rumak, na którym mężczyzna odjeżdża w stronę gór symbolizujących niebo.

Kiedy wracam do tego fragmentu książki Lewisa, ciągle na nowo doświadczam, że Bóg pragnie uzdrawiać i ratować. Na uzdrawianiu i ratunku polega Jego sąd, który dokonuje się już teraz w spowiedzi, Eucharystii czy modlitwie. Zło mimo wszystko jest tylko brakiem dobra. Niszczy to, na czym żeruje. Wmawia nam, że jesteśmy  bezsilni, albo co gorsza, że właśnie dobro niszczone przez zło jest powodem naszych bolesnych ograniczeń. Zło jest jak jaszczurka na naszym ramieniu okłamująca nas, że bez niej będziemy niespełnieni i nieszczęśliwi.

Głoćie Sąd. Głoście ocalenie.

Dzisiejsza Ewangelia ukazuje Jezusa powołującego pierwszych uczniów. Jezus powołując uczniów, przygotowuje ich do tego, aby głosili sąd Boga. Istotą tego sądu jest ocalenia dobra i odebranie złu mocy niszczenia. Uczniowie będą nie raz wyzwalać ludzi z niszczącego działania zła, które jest jak gad z książki Lewisa, szepczący kłamstwa do uszu, że bez niej nie będziemy szczęśliwi.

Co jest Twoim grzechem? Pozwól Bogu by to osądził. Pozwól Mu by wyzwolił cię od tego zła i pozwól Mu by twoje dobro mogło pełniej rozkwitnąć.

 

A co z lękiem przed Sądem?

Święty Franciszek Salezy, pod wpływem nauk kalwińskich był przekonany, że na pewno nie zostanie zbawiony i zostanie zaliczony do potępionych. Od lęku wyzwoliło go powierzenie się Maryi i mocne pragnienie, że chce kochać Boga niezależnie od tego gdzie znajdzie się po śmierci. Miłość do Boga wyzwala nas z lęku i z różnych pułapek zła. To ona dokonuje sądu polegającego na uwolnienia nas od zła.

„Jakże szczęśliwa jest ta dusza, która przy Bożej pomocy tak będzie kierować swoim życiem, że zasłuży sobie na przyjęcie Chrystusa jako gościa i mieszkańca. A przeciwnie, jakże nieszczęśliwa jest dusza i godna wielu łez, która do tego stopnia zbrukała się złymi czynami, zbrudziła się czernią chciwości, spopieliła ogniem gniewu, skalała ustawiczną rozpustą, zatraciła w tyranii pychy, że nie mieszka w niej Chrystus, ale weźmie ją pod złą władzę zły duch. Jeżeli taka dusza nie otrzyma rychło lekarstwa w postaci pokuty, opuści ją światłość, a zapanują nad nią ciemności, utraci słodycz, a wypełni się goryczą, wchłonie ją śmierć, a życie odtrąci. Niechaj jednak nikt nie zwątpi w dobroć Pana, niechaj nie złamie go śmiertelna rozpacz. Wręcz przeciwnie, niechaj co prędzej ucieka się do pokuty. Jak długo jeszcze rany jego grzechów są zupełnie świeże, niechaj stosuje zbawienne lekarstwo. Nasz Lekarz jest wszechmocny i w ten sposób leczy dolegliwości, że nawet po truciźnie nie zostaje śladu.” (św. Cezary Arles)

Dodaj komentarz