Przemienienie Pańskie. Poznawanie Boga, bycie z Nim w intymnej relacji, otwiera na Jego światło, które wyjaśnia naszą historię życia i rodzi nadzieję. Nie zawsze potrafimy dostrzec obecność Boga w naszym życiu. Bywa, że nie dowierzamy Jego miłości. Kiedy zdarza się coś złego, kiedy doświadczamy cierpienia i odrzucenia, nie zawsze potrafimy sobie z tym poradzić. Wydaje …
Abba Motylion i…co to jest miłość.
-Liczy się nie tyle ścisłość, z jaką przestrzegamy reguły, ale miłość z jaką jej przestrzegamy. Papillon? Notujesz? -Ściśle biorąc- nie. -? -Notuję w głowie, nie w zeszycie. -Ufam, że będziesz zawsze mógł zajrzeć do swojej głowy. Dalej. Słuchaj. Klasztor może nawet bardzo przestrzegać reguły, a jednak mieć mało życia wewnętrznego, jeśli obserwancja oparta jest na niedoskonałych …
Mocne Słowa. Mój Skarbie!
MÓJ SKARBIE! „Mój skarbie” jest zwrotem, którym posługuje się miłość. Zakochany mąż w ten sposób zwraca się do swojej żony, zapewniając ją o swojej miłości. Miłość sprawia, że ci których kochamy stają się bezcenni. Podnosi ich wartość ponad wszystko co jest nam drogie. W dzisiejszej ewangelii to Bóg mówi do Ciebie „mój skarbie”, wynosi Twoją …
Abba Motylion i…wielka cisza.
-"Jeżeli człowiek przyzwyczaja się do łatwizny, to potem chciałby, żeby wszystko było łatwe. Dziś ludzie dążą do piękna i są urzeczeni rzeczami pięknymi. Europejczykom to jest na rękę - wciąż tylko kręcą swoimi śrubokrętami, wytwarzając wciąż coś nowego - ładnego i jakoby bardziej praktycznego - żeby ludzie nie musieli nawet ruszać rękami. W dawnych czasach, …
Abba Motylion i…upadły mnich…
-Co tam mruczysz, abba? -Ja?! Mruczę? Papillon?! -No, mruczy abba... -No, może i masz rację. Posłuchaj. "Bóg nie patrzy na sukces podejmowanych działań, lecz na miłość, z której czyn dobry wypełniamy.” To słowa św. Wincentego. -To znaczy, że co? Że na przykład miałem przygotować dla braci kolację, z miłości chciałem, na serio i...jakoś zapomniałem...to znaczy …
Abba Motylion i…łąka hermanicka.
-Abba...kto to jest ten ojciec z ręką na temblaku? - Papillon uważnie lustrował dominikanina. -To ojciec Dawid. Przedobrzył z jazdą na rolkach... - spokojnie wyjaśnił abba. -Na rolkach?! Ojciec na rolkach?! Abba.... -W zdrowym ciele, zdrowy duch, dziecko. Teraz może bardziej zdrowszy duch niż ciało, ale ciału się zachciało...no i..sam widzisz. Ale zobacz, świetnie sobie …
Abba Motylion i…najważniejsze pytanie.
-Zaraz cię dorwę! Wredna małpo! -groził Papillon komarzycy. Zignorował wspaniałą okazję do ćwiczenia się w cnocie cierpliwości. Udało mu się natomiast popełnić morderstwo. -Mam cię! I po co ci to było? Po co?-mruczał Papillon zadowolony. Kiedy tylko wybrzmiało ostatnie „po co?” Papillon opadł na krzesło. Przed pierwszą kawą nie pamiętał zupełnie z jakim pytaniem zasnął. …
Abba Motylion i…życie na kocią łapę.
-Osioł! Ale ze mnie osioł! -mruczał do siebie Papillon klęcząc przed rozbitym kubkiem i rozlaną kawą. -Zachciało się i ciastka i kawy...-fuknął. Papillon już tydzień gościł w gospodarstwie niedaleko rodzinnego domu abby Motyliona. Przyzwyczaił się do komarów. Walczył z nimi bronią chemiczną. Z abbą spotykał się co dwa dni. Na brewiarz i lekturę duchową. Był już …
Abba Motylion i…straszny Kościół Katolicki.
-Kościół Katolicki to banda oszustów i manipulantów! Jak abba jest tak wierzący to niech abba mi powie, jak abba może usprawiedliwić swój Kościół i jego niechrześcijańskie postępowanie?!!! - od równo godziny abba Motylion cierpliwie wysłuchiwał monologu starego znajomego. A był to trzeci dzień wakacji abby. Abba Motylion przez większość czasu mruczał do siebie cichutko. „Nałóż …
Abba Motylion i…za lasami, za górami…
-Uff... - westchnął abba Motylion i wstał powoli. Chłód kaplicy działał kojąco. Upały były nie do zniesienia. -Żeby tak jeszcze ktoś skosił za mnie trawę...ale nie...kochaj bliźniego...no to będę kochał.. Abba trzeci dzień z rzędu dosiadał warczącej bestii i ujeżdżał ją do granic swojej wytrzymałości. Trawa nie dawała za wygraną. Po każdej chwilowej wygranej, odrastała, …
Abba Motylion i… Zmartwychwstanie.
-Co znowu?! Papillon wstał, mamrocząc i fukając na wszystkie strony. Od tygodnia fukał i nie wstawał. Raz fukał ze złością, raz ze smutkiem, innymi razy ze zmęczenia. Jedno było niezmienne - Papillon fukał. Położyło go w Wielki Poniedziałek. Wszystkie nadzieje, jakie wiązał z czasem oczekiwania na Wigilię Paschalną, nadzieje na pełną pocieszenia modlitwę, na przeżycia …
Abba Motylion i …morze łez.
A tłumy, które Go poprzedzały i które szły za Nim, wołały głośno: «Hosanna Synowi Dawida! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie! Hosanna na wysokościach!» Abba Motylion już czwarty raz tego dnia czytał głośno słowa Ewangelii Niedzieli Palmowej. Po wyjeździe daleko od wszystkich króliczków, kretów i przybywających od czasu do czasu do pustelni osłów wrócił …
Abba Motylion i….tajemnica Triduum Sacrum.
-Motyla noga! -mruczał do siebie podirytowany Abba Motylion. Powodem irytacji abby były jednak nie motyle, ale króliczki. Króliczki przebrane były w kostiumy różnej maści. A to przeciekał dach pustelni, a to brat bez zasięgnięcia rady starca pozamawiał liny na koszyki ( a nie było za nie jak zapłacić), a to dawny znajomy podesłał mu …
Abba Motylion i….oczekiwanie na owoce.
Abba Motylion od kilku dni planował ekstradycje. I to wielokrotną. Nie była to jednak sprawa polityczna. Nie bacząc na złą pogodę i nienajlepszy wzrok starzec z mozołem umieszczał szmaty nasączone naftą w tunelach nielegalnych imigrantów. Imigranci robili podkopy, chowali się, uciekali. Starzec tunele zatykał. I tak dzień po dniu. Mimo żmudnej pracy na twarzy starca malowało się zadowolenie. …
