Abba Motylion i …góra bezradności.

Nowe okulary abby Motyliona sprawiały wiele radości. Najwięcej radości sprawiały uczniom, którzy raz po raz cieszyli się obserwując jak starzec wpada na przechodzących turystów. Najbardziej cieszyli się, kiedy starzec wpadał na wyfiokowaną damę na szpilkach. Co za radość! Wystarczała na wyplecenie kilku koszyków i pięć anegdot na rekreacje.  Rytm dnia w pustelni różni się wprawdzie …

Abba Motylion i…mroczki przed oczami.

Pogoda szalała. Temperatura skakała jak młoda kozica. Ciśnienie robiło co chciało. Noce w cenobii były nieznośnie bezsenne. Prawie bezsenne. Po jednej z nich abba Motylion otworzył oczy jak co dzień, o tej samej porze. Przetarł je. Na wpół przytomny zrobił znak krzyża na ciele. Przygotował kawiarkę. Założył okulary. Pierwszy łyk kawy. Ora et labora et …

Abba Motylion i …pokusa.

Abba Motylion był chory. Mrozy były takie, że nos abby Motyliona przymarzał mu do czytnika książek, na którym odmawiał czasem brewiarz. Sięgnął więc do wersji papierowej. Miał ostatnio sporo na głowie. Uczniowie przechodzili kryzysy, chorowali (na zmianę pogody), wmawiali sobie, że przechodzą przez „noc ciemną” podczas kiedy przechodzili po prostu przeziębienie. Jedli albo za dużo albo …

Abba Motylion i…nagłębsze pragnienia.

Uczniowie abby Motyliona mieli wielkie pragnienia. Raz były to pragnienia kawy, innym razem naleśników.  Uczniowie robili też wiele. Robili wiele, żeby zmęczyć starca. A to zepsuta łampadka, a to baterie w budziku do wymiany, a to sandały cisną. Wymordowany spełnianiem pragnień swoich kochanych uczniów, starzec postanowił zrobić sobie od nich wakacje. Skupić się choć trochę …

Abba Motylion i….2017.

Papillon, znany nam już i kłopotliwy nieco uczeń abby Motyliona, nie przykładał szczególnej wagi do nocy sylwestrowej. To dość oczywiste, kiedy pomyślimy, że rok liturgiczny, według którego żyli pustelnicy, rozpoczął się dobrych kilka tygodni wcześniej. Jednak w tym roku było inaczej. Im bliżej było 31 grudnia, tym Papillon stawał się bardziej niespokojny. Jego łagodne oczy …

Abba Motylion i…dlaczego ważne jest to, co masz na głowie.

„To nakrycie głowy nazywa się kapelusz”. Tak wita zebrane na peronie tłumy prezydent Turcji, Kemal Atatürk. Scena ta ma miejsce w miasteczku Kastamon w 1925 roku. W tym roku właśnie prezydent zakazuje noszenia fezu. Turcy wkładają na głowy kapelusze. Każdy kapelusz jest  jak transparent, który czytają wszyscy: "Koniec z tradycją! Nadchodzi nowe!". Nowego wprowadził Atatürk mnóstwo. Wprowadza łaciński alfabet, nowe prawa, zakazuje poligamii, …

Abba Motylion i….nie to, czego się spodziewasz…

Abba Motylion miał wielu uczniów. Było grono tych najbliższych. Szczęśliwcy mogli zawracać starcowi głowę o każdej porze dnia i nocy. Ba, dostali od niego na to oficjalne pozwolenie i oficjalnie tego pozwolenia nadużywali. Było też grono tych, którzy stali nieco dalej i którym starzec pomagał wtedy, kiedy było to potrzebne. A to minister tego czy owego, …

Abba Motylion i….świąteczne porządki.

Abba Motylion szukał najpierw Królestwa Bożego. Dopiero potem szukał swoich skarpetek, koszulek, pantalonów. Z tego powodu starzec musiał regularnie i we własnym zakresie organizować polowanie na brudne części garderoby. Wtedy właśnie pogodny starzec pochmurniał, wydobywał spory zapas silnej woli, uzbrajał się w męstwo i ruszał w ciemne zakamarki swojej pustelni.  Poszukiwania zazwyczaj rozpoczynał wtedy, kiedy wszystkie istotne części garderoby prowadziły już od …

Abba Motylion i…Facebook.

Uczniowie abby Motyliona już dawno temu założyli profile na Facebooku, zwanym rownież familiarnie Fejsbukiem. Powodów było bez liku. A to poszerzanie teologicznych horyzontów, podtrzymywanie duchowych więzi, głoszenie Dobrej Nowiny, jednoczenie się z całym światem.... Zdarzało im się w związku z tym wpadać w fejsbukowe mistyczne ekstazy, kontemplować cudze profile, medytować słowo na czyjejś ścianie. Ich zaangażowanie …

Abba Motylion i…spacery z Maryją.

Abba Motylion. Apoftegmaty (jeszcze) nieznane. Odc.2 Uczniowie Abba Motyliona podziwiali go za wiele rzeczy. Za to jak parzył kawę, jak potrafił odbierać telefon i golić się jednocześnie. Jak przygotowywał gofry i sam zjadał tuzin, częstując przy tym swoich uczniów. I nigdy gofrów nie brakowało! Podziwiali go za riposty, talent do wysłuchiwania wszystkich, którzy przychodzili w potrzebie. Nawet …